granice…

Każdy ma jakieś marzenia, cele do osiągnięcia, emocje do przeżycia, widoki do obejrzenia i miejsca do dotarcia…
Dla mnie,
jednym z takich miejsc zawsze była Trolltunga, pospolicie zwana Językiem Trolla.
Miejsce przepiękne, daleko w świecie umiejscowione i wydawałoby się, niemożliwe dla mnie do zdobycia!

Życie zaskakuje i miałam tą możliwość, by podjąć wyzwanie… Siostra dziękuję 🙂
I podjęłam 🙂
W zacnej grupie 6 śmiałków, nie do końca świadomych na jaką wyprawę się piszą, wyruszyliśmy w drogę. Niczym drużyna z Tolkiena 😉
Przebyliśmy 25 km w górskim krajobrazie, wykonaliśmy ponad 43 tyś. kroków w czasie 9 godzin marszu, wylaliśmy pewnie litry potu…
Ale to nic! Satysfakcja niesamowita, po prostu MEEEEGA!!!
Widoki warte każdego zmęczenia, krajobrazy z kolejnym kilometrem piękniejsze i piękniejsze.
Kontemplowałam je z rozkoszą…

A cukier? no cóż, trochę poskakał pomimo, iż baza była na 10% ustawiona, korekty też muszą mieć szansę zaistnieć, zdarza się 😉

Udało się, weszłam, byłam, widziałam, doświadczyłam i bezpiecznie wróciłam. Oddychałam tym powietrzem, patrząc na trolla…
Wykreśliłam kolejny punkt z listy moich miejsc do zdobycia!!!

I wiem jedno, przekroczyłam swoją granicę.
Wiem, że kolejna bariera okazała się być tylko w głowie.
Wiem, iż chcieć to po prostu móc.
Wiem, że cukrzyca nie powstrzyma mnie nigdy przed spełnianiem marzeń.
Wiem, że kolejne miejsce na mnie czeka ;))))
I zdobęde je!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

This site is protected by reCAPTCHA and the Google Privacy Policy and Terms of Service apply.