Kolejny słodki rok

Niedawne urodziny skłoniły mnie do refleksji w kwestii mej słodkości. Tak po prostu. Minął kolejny rok zmagań z chorobą, raz łatwiejszych, innym razem nie… Niech pomyślę… Cukrzyca objawiła mi się jako zło wcielone, kara za winy popełnione i jeszcze nie uczynione razem wzięte! Trudna i niezrozumiała, kapryśna i kompletnie nieprzewidywalna czasami… Szok i niedowierzenie. Bunt …

Wiooosna, ach to ty…

Wiooosna, w końcu chciało by się rzec! Przyszła, choć chwilę się wahała, niby była ale jakby tak pro forma;) W końcu rozbłysła słonecznymi promieniami, jeszcze tak nieśmiało ale co dzień odważniej termometr wskazuje stopnie! a co najważniejsze – nie ma deszczu !!! 🙂 Czyli, pora na wojaże. Rower wyciągnięty i odkurzony ze snu zimowego. I w …

pochorowana…

Jesienna słota, deszczowa pogoda, zimnica przeokrutna… i choróbsko murowane! Kichanie, prychanie, gorączka – stały element! Ale i czas, gdy wyleżeć można się za wszystkie czasy 🙂 zgodnie z nakazem lekarza, rzecz jasna. Cukry od razu wyższe, to i kontrolować częściej konieczność się pojawiła. Pompa sprawdza się rewelacyjnie podczas przeziębienia, gdyż daje możliwość zwiększenia bazy. Jak zagospodarować …

ach, ta pogoda!

Cóż za niespodzianki potrafi spłatać nam pogoda… Piękna przez cały tydzień, słoneczna – postanowiła w niedzielę się nagle popsuć! Dobrze że choć w sobotni wieczór można było z uroków lata skorzystać ! Niedzielne plany były, by aktywnie spędzić dzień wolny, na rowerze, krajoznawczo, zmęczyć się porządnie… a tu nici . Cały dzień pada, pada i …

leniwie sobotni poranek…

                sobota, poranek, lenistwo, brak pośpiechu, zapach kaaaawy…   Z tym kojarzy mi się wolny ranek w domu 🙂 uwielbiam..!  bardzo. Z akcentem, że poranek to nie koniecznie skoro świt. Bez zegarka, budzika i zrywania się o godzinie prawie nocnej 🙂  w domowych pieleszach… wszechobecny aromat  kawy powoli się …

Słońce!!!

Długi weekend, piękna pogoda, wooooolne i co najważniejsze- słoooońce! I czas lenistwa błogiego, opalania się powolnego… Uwielbiam! Tak fantastycznie spędzając wolne chwile, obserwując powolnie zmieniający się kolor skóry naszło mnie zastanowienie… czy powinnam zdjąć wkłucie, odkleić plaster…? Obyłabym się bez nieopalonych śladów po plastrze,  ponadto insulina w drenie nagrzewa się!  I pojawia się dylemat- odpiąć czy …