Moja VEO

W czasie, gdy wszyscy funkcjonujemy w klimacie pandemii, paraliżującym życie strachem przed zarażeniem, nic nie wydaje się ważniejszym. Kto może, pracuje z domu minimalizując ryzyko. Wychodzimy na spacer, rower czy do sklepu na zasadzie bonusa, z partyzanta… Ok, tak trzeba i musimy dać radę, acz ciężko jest! W tym właśnie czasie, moja ulubiona pompa, postanowiła…

Moje FreeStyle Libre !!!

Miałam już, a jakże! Miałam i wiem, jakie to dobrodziejstwo dla diabetyka! Mi ułatwiło życie codzienne, w sposób namacalny. Tylko osoba z cukrzycą T1 badająca poziom glikemii standardowo, jest w stanie mnie zrozumieć. Standardowo, czyli 10-12 a często więcej razy na dobę. Palce pokłute okrutnie, bo mamy swoje „ulubione” miejsca, niby mniej bolesne (ha!), po…

Urlopowo wspomnieniowo

Tyle czekałam, odliczałam miesiące i dni, aż się doczekałam! Załadowani z przyjaciółmi po dach bagażami ale za to w świetnych humorach wyruszyliśmy zdobywać świat 🙂 Tegoroczny urlop obfitował we wrażenia, całe mnóstwo. Zwiedziliśmy wiele miejsc, zaliczyliśmy krajobrazowo i smakowo kilka krajów, na przemian z błogim wylegiwaniem się na urokliwych plażach. Bez spiny i ciśnienia, na…

Librowe zachwyty !

Mam, mam , mam i korzystam! Libre FreeStyle – nowy wymiar pomiarów! Dużo czytałam, zachwycałam się i baaaaardzo chciałam. Korzystam ze wszystkich dobrodziejstw, a trochę ich jest 🙂 Co więc robi ten zestaw, kilka faktów: – automatycznie mierzy i zapisuje odczyty stężenia glukozy w dzień i w nocy, – zczytuje dane poprzez przyłożenie czytnika do sensora,…

granice…

Każdy ma jakieś marzenia, cele do osiągnięcia, emocje do przeżycia, widoki do obejrzenia i miejsca do dotarcia… Dla mnie, jednym z takich miejsc zawsze była Trolltunga, pospolicie zwana Językiem Trolla. Miejsce przepiękne, daleko w świecie umiejscowione i wydawałoby się, niemożliwe dla mnie do zdobycia! Życie zaskakuje i miałam tą możliwość, by podjąć wyzwanie… Siostra dziękuję…

i po wakacjach

Czas wakacyjny nieuchronnie mija… i mimo, że pogoda bywała kapryśna, to żal 🙁 A sporo się działo. Był czas na ekstremalne wręcz akcje, był na słoneczne lenistwo w przepięknych klimatach. Nie obyło się bez uszkodzeń ciała, na szczęście bez złamań 🙂 jak to powiadają „gdzie drwa rąbią tam wióry lecą”. I poleciały! a jak 😉…

podłączona !!!

Mam, mam, mam i nikomu nie oddam!    Moja pierwsza Pompa… Pierwsze wkłucie- jeszcze nie zrobione przeze mnie, uczynione zostało. Podłączona do mnie ☺ na  tak zwane „stałe łącze”. Ja i ona. Ona i ja. Będę troszczyć się o nią, by ona mogła też zadbać o mnie.  Taka swoista symbioza. Ile to emocji się rodzi…