licze i licze!

Nowe zadanie dla pompiarza to nauczyć się liczyć WBT, czyli nieszczęsne wymienniki białkowe i tłuszczowe.

Łoooo matko i córko… Ile liczenia jest z tego tytułu!

Wcześniej-  przy penach, liczyłam WW, czyli same węglowodany i to trwało ‚jakąś’ chwilę. Przy pierwszej probie liczenia WBT załamałam się!  

Bo przecież, wpierw ważymy każdy produkt. Następnie szukamy w tabelkach ilość kcal i przeliczamy ze zważonym produktem. W sensie ze wszystkimi produktami typu zupa, ziemniaki, mięso i sos czy co tam chcielibyśmy skonsumować!

Następnie cała historia powtarza się przy liczeniu węglowodanów.

Jak się z tym uporamy, odejmujemy węglowodany od białek i tłuszczy, by powstałą różnice podzielić przez 100. A jak już w końcu jakiś wynik mamy to mnożymy przez wskaźnik i dodajemy/odejmujemy poziom glikemii.

I wynik wprowadzamy w końcu do pompy.

I leeeeeci… Leci sobie spokojnie!

 

A my nareszcie zasiadamy do zimnego już obiadu. Oczywiście w tym czasie rodzina już zjadła a nawet zdążyła pomyć naczynia!

 

Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie próbowała sobie ułatwić życia 🙂

W tym celu i na potrzeby własnej wygody, rozpisałam sobie wzór :

20150508_110917

który pięknie obrazuje poniższe moje zapiski!

I od razu łatwiej się funkcjonuje 🙂

20150322_233134 (1)

…wniosek jest jeden – wszystko w życiu jest matematyką!

 

Skomentuj

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany. Pola wymagane są zaznaczone *